niedziela, 24 lutego 2013

Imagin o Harrym

Siedzisz załamana na kanapie. Łzy leją się ciurkiem po twoich policzkach. Co ty teraz zrobisz? Jak dasz sobie radę? Te pytania nie dają ci spokoju. Przeciez to nie tak miało wyglądać. Zanosisz się głośnym szlochem kiedy do mieszkania wchodzi Harry. Gdy tylko słyszy, że płaczesz zostawia w korytarzu torby z zakupami i podbiega do ciebie. Patrzy ci prosto w oczy.
- Co się stało, Skarbie czemu płaczesz? - przytula cię mocno do siebie.
Ty przykładasz głowę do jego torsu i pozwalasz łzom płynąć. Harry uspokaja cię i głaszcze po włosach delikatnie cie całując. Kołysze cię lekko w prawo i lewo. W końcu dajesz się uspokoić. Podnosisz głowę. Spoglądasz na niego nieśmiało i pokazujesz test ciążowy, który do jej pory kurczowo ściskałaś w dłoni. Chłopak patrzy na ciebie pytającym wzrokiem.
- Jestem w ciąży. -  mówisz cicho.
- I to jest ten powód, dla którego płaczesz, tak? - zdaje się nie rozumieć tragedii.
- Harry, ty nie rozumiesz. My będziemy mieli dziecko! Nie jesteśmy na to gotowi. Ja mam 18 lat, ty też. Jak ty to sobie wyobrażasz? - szlochasz głośno.
- Cii.. spokojnie [T.I]. Jakoś damy sobie radę. - wyciera twoje łzy.
- Ja mam wychowywać dziecko. Ja sama sobą nie umiem się zająć. - dramatyzujesz. - Poza tym to zniszczy ci karierę.
- Nie jesteśmy sami. Mamy rodzinę, przyjaciół pomogą nam. Wszystko będzie dobrze. - uśmiecha się deliktanie. - Wyobraź sobie takiego małego szkraba tuptającego po naszym mieszkaniu. Co? Nie mów, że ci sie to nie podoba?
Rozweselasz się. Myśl o maluchu na twoich ramionach od razu poprawia ci humor. Chyba rzeczywiście nie ma powodu do strachu. Harry ponownie cie przytula. Z jego oczu też spływają łzy, ale szczęścia. 
6 miesięcy później
Z niecierpliwością czekacie na przybycie na świat waszej córeczki. Zarówno ty jak i Harry pokochaliście to małe stworzonko rosnące po twoim sercem. Ucieszyła was również reakcja fanów na tę wiadomość. Bardzo się ucieszyli. Zasypują Hazzę na twitterze propozycjami imion, a na koncertach rzucają na scenę grzechotki i pluszaki. To takie słodkie. Najbardziej chyba  cieszą się Niall, Liam, Zayn i Lou. Nie mogą się doczekać aż będą spiewać małej kołysanki i zabierać ją na spacery. 
Jednak cały czar pryska  gdy podczas jednego z koncertów w Londynie Harry dostaje niepokojącą wiadomość. Podczas śpiewania LWWY niespodziewanie na scenę wchodzi Paul i szepcze mu do ucha tak by fanki nie słyszały:
- Dzwonili ze szpitala. Coś dzieje się z [T.I] i dzieckiem.
Chłopak patrzy na niego z niepokojem po czym rzuca mikrofon i szybko wybiega ze sceny. Zabierając ze sobą tylko komórkę i kluczyki od auta. Wsiada do samochodu i łamiąc chyba wszystkie możliwe przepisy drogowe jedzie do szpitala. Niestety nie czeka tam na niego dobra wiadomość. Gdy tylko jest na miejscu pyta się lekarza co z tobą.
- Panie doktorze, co się dzieje z [T.I] [T.N]? - cały się trzęsie.
- A pan jest z rodziny? - pyta.
- Tak, jestem ojcem jej dziecka. - odpowiada zdenerwowany.
- Panna [T.I] jest chwilowo na sali operacyjnej. Ma cesarskie cięcie. Dziecko zaczęło się dusić. Jednak nie wiemy czy będziemy w stanie uratować którąkolwiek z nich. - spuszcza głowę.
- Co? Ale wszystko miało być w porządku. -  łzy lecą po jego oczach.
Zrezygnowany siada na ławce w poczekalni. Kiedy po koncercie przyjeżdżają chłopaki zastają Harry'ego siedzącego w tym samym miejscu z rękami złożonymi do modlitwy i łzami w oczach. Na nic nie reaguje. Dopiero gdy Louis go przytula ten zaczyna płakać głośniej i donośniej. Z jeszcze większym żalem, jeszcze większym smutkiem i bezsilnością.
- Co się stało Stary? - pyta Zayn.
Nie ma odpowiedzi. Pyta ponownie. W końcu słyszy cichy szept między szlochami.
- Nie żyje. [T.I] nie żyje.
Wszyscy momentalnie cichną. Nie potrafią w to uwierzyć. Przecież wszystko było w porządku. Harry nie puszcza Lou. Kurczowo trzyma się jego ręki i płacze. Stracił osobę, która była dla niego najważniejsza. I nawet nie zdążył się z nią pożegnać. Czemu? Czemu los jest taki niesprawiedliwy?  Nie zauważa nawet jak podchodzi do niego lekarz.
- Proszę pana. Udało nam się uratować dziecko. Dziewczynka jest bardzo słaba, ale jeśli przeżyje tą noc wszystko powinno być w porządku. - mówi. - Chcę ją pan zobaczyć?
Zastanawia się chwilę po czym mówi:
- Tak.
Podnosi się, ale chwilę potem  znowu upada. Nie ma siły. Jednak przy pomocy Liam'a i Zayn'a dochodzi do inkubatora Małej. Gdy widzi ją lekko się uśmiecha. Jest taka malutka i bezbronna. Czuje, że zrobi wszystko by ją chronić. Delikatnie głaszcze jej drobniutką i ciepłą rączkę. Ona natomiast uśmiecha się przez sen. Jest do ciebie taka podobna.
- Kocham cię. Nawet nie wiesz jak bardzo. - mówi jej.
Potem siedzi przy niej całą noc. Nuci kołysanki, opowiada o mamie nie powstrzymując łez płynących po jego bladych policzkach.  
Niestety gdy rano wraca ze szpitalnego baru dowiaduje się, że jego Aniołek odszedł i jest już w lepszym świecie, razem ze swoja mamusią. Harry zostaje sam. Zupełnie sam.


Rodzimy się po to żeby umrzeć. Jednak niestety czasami Bóg zabiera nas do siebie za wcześnie. Zdecydowanie za wcześnie. Co wtedy zrobić? Kiedy zabiera się nam wszystko to co mamy? Żyć dalej? Ale po co? I tak nic już nie ma już sensu . Jedynym wyjściem jest dołączyć do swoich bliskich tam, w innym świecie, w którym nie ma śmierci, bólu i płaczu. Jest tylko szczęście i miłość. - kończy pisać list podpisem.
Kładzie kartkę obok siebie. Po czym łyka mnóstwo tabletek, popija je wódką i zapada w głęboki sen czekając na spotkanie z tobą i waszym maleństwem.

wtorek, 19 lutego 2013

Małe info o zespole

One Direction – brytyjsko-irlandzki boysband. W jego skład wchodzą Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Niall Horan. W VII brytyjskiej edycji programu X Factor zajęli trzecie miejsce. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Syco Music.
Debiutancki singiel One Direction "What Makes You Beautiful" został wydany 11 sierpnia 2011 roku. Singiel zadebiutował na UK Singles Chart jako numer pierwszy 18 września 2011 roku i stał się najszybciej sprzedającym się singlem roku ze sprzedanymi 153 965 kopiami. Ich drugi singiel "Gotta Be You" wyszedł 13 listopada 2011 roku i zajął miejsce trzecie. Ich debiutancki albumUp All Night miał premierę 21 listopada. Album znalazł się na drugim miejscu UK Albums Chart ze sprzedanymi 138 631 kopiami. Album ten stał się najszybciej sprzedającym się albumem na UK Albums Chart w 2011 roku. Zostało sprzedanych 369.382 egzemplarzy w pierwsze cztery tygodnie po premierze. 'Up All Night' stał się najszybciej sprzedającym debiutanckim albumem w Wielkiej Brytanii w 2011 roku. W dniu 16 grudnia okazało się, że album został 27 najlepiej sprzedającym się albumem 2011 roku w ciągu trzech tygodni sprzedaży.

poniedziałek, 18 lutego 2013

Imagin z Zaynem i Harrym :D

Po jakimś czasie zjawił się również Zayn. Miał w ręku kilka torebeczek z marihuaną. Wyrzucił je do kosza w kuchni. Nie musieliście go o nic pytać, bo wszystko wydawało się oczywiste.
Z: Nie wiem co mamy zrobić, bo to sytuacja bez wyjścia..
T: Może pójdę z nim pogadać?
Z: Jeżeli to coś da to idź i spróbuj..
Poszłaś szybko po schodach na górę. Weszłaś do jego pokoju i zastałaś go sprzątającego pokój.
T: Ty sprzątasz? Jestem z ciebie dumna..
Popatrzył na ciebie i lekko się uśmiechnął.
T: Słuchaj Harry, chciałabym z tobą porozmawiać..
H: O czym?
T: Dobrze wiesz o czym… Opowiedz mi o tej Kate..
H: Dopiero teraz jak ją poznałem okazało się, że to bardzo wrażliwa dziewczyna, miła, chyba się we mnie zakochała, ma 16 lat..
T: Myślałam, że gustujesz w starszych – powiedziałaś śmiejąc się.
H: Wiek to tylko cyfra, ale to prawda, zawsze umawiałem się ze starszymi..
T: Ty nic do niej nie czujesz? –upewniłaś się.
H: Nie.. I to jest najgorsze..
Nastała chwila ciszy. Myślałaś jak mu pomóc.
T: Zaraz.. A ona zrobiła ten test ciążowy tylko raz?
H: No tak, raz zrobiła a po co dwa?
T: Kurwa, ale wy jesteście tępi..- powiedziałaś nagle zirytowana.
H: Dlaczego? –zapytał zupełnie się nie domyślając.
T: Bo nie zawsze za pierwszym razem wychodzi prawda..
H: Serio?
T: No.. Wiem coś o tym, bo mojej kuzynce najpierw też wyszedł pozytywnie, a potem negatywnie, więc zrobiła nawet trzeci raz i jednak negatywnie..
Harry zbiegł szybko na dół, ty za nim bo nie wiedziałaś o co chodzi. Zaczął się szybko ubierać. Wszyscy na was patrzyli. Zanim jeszcze wyszedł dał ci buziaka i powiedział: „Jesteś wielka, kocham Cię!” i wybiegł z domu.
Li: Co mu powiedziałaś?- zapytał Liam śmiejąc się.
T: Że ta Kate powinna zrobić test jeszcze raz, bo nie zawsze po raz pierwszy wychodzi prawdziwy wynik..
N: Ty, no rzeczywiście, ty mądra jesteś.. – przyznał Horan.
Zayn cmoknął cię w usta.
Z: No pewnie, że jest mądra, bo to moja dziewczyna nie?
Uśmiechnęłaś się.
Parę godzin później…
Niall, Liam, Louis i Harry poszli do kina. Razem z Zaynem siedziałaś u nich w domu oglądając TV. Był już wieczór. Malik poszedł wziąć prysznic. Siedziałaś na kanapie pod kocem rozmyślając. Jutro minie miesiąc od kiedy się poznaliście w autokarze na obozie. To piękne, że wreszcie znalazłaś kogoś na kim naprawdę ci zależy, kto kocha cię całym sercem. Ostatnio przez kłopoty z Harrym trochę mało czasu spędzaliście, a już za dwa dni chłopcy jechali w następną trasę. Trochę cię to zmartwiło. Bez niego nic ci się nie chciało. Nagle przyszedł w białej koszulce z ramionkami i szarym dresie i usiadł koło ciebie.
Z: Co jest? –spytał.
T: A co ma być?
Z: Jesteś smutna..
T:No bo za dwa dni wyjeżdżasz..
Z: Mała, ale wrócę..
T: No wiem, że wrócisz… Wiem…
Z: Więc się nie martw, proszę..
T: Dobrze, dobrze..
Usiadł na tobie okrakiem.
T: Zayn, ciężki jesteś!- powiedziałaś śmiejąc się.
Z: Żartujesz sobie? Ważę tylko 69 kg! –powiedział również śmiejąc się.
T: A ja ważę…- i tu się zatrzymałaś, bo miałaś ochotę powiedzieć 50, ale ostatnio ci się przytyło, a bałaś się przyznać o tym Zaynowi.
Z: No ile ważysz? –spytał.
T: Nie wiem.. Ale dobra możesz sobie na mnie siedzieć..
Z: Dziękuję, wygodnie mi..
Zaczęliście się całować. Coraz bardziej namiętnie. Zaniósł cię do pokoju na górę do sypialni.. I tak, zrobiliście to, to był twój pierwszy raz . 

sobota, 16 lutego 2013

Imagin z Zayn'em


- Już jestem! - krzyknęłaś, przekraczając próg domu. Właśnie wróciłaś z pracy. Pracowałaś w znanej korporacji, jako sekretarka. Byłaś bardzo zła, ponieważ dzisiaj Twój szef zaczął cię podrywać. Olałaś to, a on wyrzucił Cię z pracy. To było bardzo nie fair, ale co możesz poradzić?
Jesteś znajomą chłopców z One Direction. Ludzie poznają cię z odległości kilkuset metrów. Nie zawsze Ci się podoba, ale taki już był Twój los.
Zdjęłaś ze Swoich stóp wysokie szpilki i odetchnęłaś z ulgą, rzuciwszy się na kanapę. Zimna, skórzana sofa delikatnie chłodziła Twoje zmęczone nogi. Zsunęłaś ze swoich ramion ciemną marynarkę i położywszy głowę na poduszce, przymknęłaś oczy. Poczułaś, jak ktoś unosi twoje nogi i kładzie je sobie na kolanach. Duże dłonie jeździły po Twoich łydkach w górę i w dół, aż w końcu zatrzymały się na stopach. Te ręce, które zaczęły masować Twoje obolałe kończyny, poznasz wszędzie. Ból ustępował, a Ty zaczęłaś delikatnie mruczeć.
- Dziękuję Zayn. - otworzyłaś oczy i spojrzałaś na bruneta.
W odpowiedzi wyszczerzył swoje ząbki i podniósł się z miejsca. Złapał Twoje dłonie i pomógł Ci wstać. Nie puszczając Ciebie, zaprowadził Cię do kuchni. Zaskoczył Cię nakryty stół dla dwojga osób. Oprócz nakryć, znajdowało się na nim wino, świece oraz spaghetti. Przechyliłaś głowę w bok i zdałaś sobie sprawę, że Zayn nadal nie puścił Cię, wręcz przeciwnie - mocniej splótł wasze palce.
- Jesteś niesamowity - powiedziałaś, będąc nadal zachwycona.
- Wiem. - Uniósł kąciki ust ku górze, a później zagryzł dolną wargę.
- Skromność to podstawa. - zaśmiałaś się.
Nie czekając dłużej, chłopak odszedł od Ciebie i odsunął krzesło. Wyczekująco spojrzał w twoje oczy, po czym zasiadłaś na miejscu. Nastolatek nałożył Tobie, jak i sobie, jedzenia oraz nalał czerwonego wina do waszych kieliszków. Świece były już zapalone, a oprócz kuchni, w żadnym pomieszczeniu nie paliło się światło. Zayn postarał się i stworzył romantyczną atmosferę. Właśnie, romantyczną...
Wiedziałaś, że podobasz się Zayn’owi, bo Niall Ci o tym powiedział. Od kilku tygodni nie wiesz, jak masz zachowywać się wobec niego, bo sama nie wiesz, co czujesz do dziewiętnastolatka. Wyznawałaś zasadę, że dziewczyna nie powinna być starsza od chłopaka. Nie to co Danielle i Liam. Tancerka jest starsza od niego o pięć lat, a Ty od brązowookiego o trzy. Jesteś o rok starsza od Tomlinsona, bo chodziliście razem do jednej szkoły i byliście bliskimi przyjaciółmi. Z resztą, do tej pory jesteście.
Przeważnie traktowałaś Zayna, z dystansem. Sama nie wiedziałaś dlaczego. Wydawało Ci się, że nie był dość dojrzały. On jest zupełną odmiennością Twojego starego przyjaciela i w porównaniu do niego, nie zachowuje się infantylnie. Malik potrafi dogodzić dziewczynie, co właśnie pokazał teraz. Wszyscy wiedzieliście, że nie zważa na wiek u kobiet, jest flirciarzem i traktuje płeć przeciwną jak zabawki. Ale czy na pewno jest tak w Twoim przypadku?
Zajadaliście się pyszną kolacją, przygotowaną przez niego. Było smaczne, nie zaprzeczysz. Przez cały czas nie zamieniliście żadnego słowa. Siedzieliście i patrzyliście się na siebie. Czułaś, jak chłopak rozbiera Cię wzrokiem. Miałaś na sobie krótką, czarną spódniczkę oraz białą koszulę, spod której prześwitywała twoja koronkowa bielizna. Nie dziwiłaś się mu, miałaś czym się chwalić - szczupła sylwetka, długie, chude nogi, duże piersi oraz zgrabny tyłek - marzenie niejednego faceta.
Dziewiętnastolatek uniósł swój kieliszek w górę, opierając się jednym łokciem o stół. Po chwili zrobiłaś to samo i przybliżyłaś naczynie do lampki wina chłopaka.  Uśmiechnął się do ciebie, co odwzajemniłaś.
- Za miły wieczór? - zaproponował toast.
- Za miły wieczór. - powtórzyłaś i styknęliście wasze kieliszki.
Upiłaś łyk czerwonej cieczy i wstałaś od stołu i  kusząco kręcąc biodrami, weszłaś do salonu. Było ciemno, więc mulat przyszedł zaraz za tobą, zapalając kolejne świece. Oboje usiedliście na kanapie i rozkoszowaliście się ciszą, panującą między wami.
- Gdzie chłopaki? - spytałaś, napiwszy się wina.
- A czy to ważne? - odpowiedział, nie spuszczając wzroku z twoich oczu.
- No niby nie - zaśmiałaś się. - A kiedy wrócą?
- Nieprędko - zapatrzył się w Ciebie.
Cały czas, mówił tak jakoś tajemniczo. Próbowałaś go rozgryźć, no ale niestety, nie powiodło się to. Dopiłaś lampkę wina i odłożyłaś ją na stół. Zauważyłaś, że piosenkarz patrzy się na Twoje piersi. Zarumieniłaś się i złożyłaś ręce na ich wysokości, żeby je delikatnie zasłonić.
Chłopak momentalnie się ocknął i nalał Ci jeszcze trunku. Podał ci naczynie w dłonie, a ty uroczo mu podziękowałaś.
- Zayn, po co to wszystko? - zapytałaś, nie mogąc odgadnąć, o co mu chodzi.
- Zwykły wieczór - popatrzył na zegar ścienny - Chodź. - Wstał i pociągnął Cię za rękę. Weszliście po schodach na górę, gdzie skierowaliście się w stronę łazienki. Nastolatek wszedł pierwszy i zapalił kolejne świece. Zachowywał się, jakby nie było prądu w tym domu.
Twoim oczom ukazała się wanna przepełniona wodą z płatkami róż. Również  cała łazienka była nimi usłana. W pomieszczeniu unosił się zapach kwiatów. Obejrzałaś się za siebie, lecz mulata już nie było.
Wyszłaś z pomieszczenia i szłaś drogą różaną. Wszytko było takie zaskakujące, niesamowite. Naprawdę  postarał się i włożył w to swoje serce.  Znalazłaś się pod drzwiami do sypialni Malika. Nie pukając, weszłaś do pokoju, gdzie ujrzałaś łóżko otoczone malutkimi świeczkami, a dookoła znajdowały się różne płatki kolorowych kwiatów. Podeszłaś dalej i nigdzie nie ujrzałaś nastolatka. Podeszłaś do parapetu i popatrzyłaś na niebo, gdzie świeciło tysiące gwiazd.
Poczułaś dłonie na Swoich biodrach. Ze strachu wzdrygnęłaś się. Obejrzałaś się za siebie i zobaczyłaś bruneta, nie wyrażającego żadnych emocji. Byłaś niższa od niego o głowę, więc pochylił się nad Tobą.
- Jak Ci się podoba? - szepnął Ci do ucha.
- Niesamowite! Ale powiedz mi, dlaczego to zrobiłeś? - Delikatnie odsunęłaś się od niego.
- Nawet nie wiesz, jaka jesteś dla mnie ważna... - Zbliżył wasze ciała na niebezpieczną odległość.
- Stop, stop, stop. - Wymsknęłaś się z jego objęć. - Nie powinniśmy...
- Za mało się postarałem? - zapytał z zawodem.
- Nie, to wszystko jest wspaniałe, na prawdę, ale ja ... - Zacięłaś się, a on przerwał Ci:
- Nie tłumacz się! - podniósł głos. - Nie wiem, na co liczyłem! Przecież, w Twoich oczach jestem zwykłym dzieciakiem! - wykrzyczał, patrząc Ci w oczy.
- To nie prawda! - zestresowałaś się, bo nie wiedziałaś, co masz mu powiedzieć.
- A więc jaka jest ta prawda? - wykonał specyficzny ruch palcami, mówiąc ostatni wyraz.
Twój język zaplątał się i nie wiedziałaś, co mam odpowiedzieć. Wyczekiwał Twojej odpowiedzi, lekko tupiąc nogą, a Ty spuściłaś wzrok.
- Tak sądziłem - odpowiedział po chwili ciszy - Kto by się chciał wiązać z jakimś infantylnym chłopaczkiem! On przecież nie ma uczuć, prawda? - wyminął Cię i wyszedł z pokoju.
Opadłaś bezwładnie na podłogę i przeczesałaś swoje rozpuszczone włosy palcami. Oddychałaś głęboko, nie wiedząc, co masz ze sobą zrobić. Co masz zrobić z tą całą sytuacją.
Co w końcu do niego czujesz! [T.I]? Zastanów się!, pomyślałaś sobie.
Przesiedziałaś w pomieszczeniu z dobre pół godziny, po czym doszłaś do pewnego wniosku. Ogarnęłaś swój wygląd i zeszłaś na dół, gdzie zobaczyłaś jego siedzącego na kanapie z lampką wina w dłoni. Patrzył się w jeden punkt, oddychając głęboko. Z daleka mogłaś dostrzec, że płakał. Nie mogłaś uwierzyć, że tak bardzo go zraniłaś. Usiadłaś obok niego na sofie i patrzyłaś, jak pochłania czerwony trunek.  Chłopak odsunął się od Ciebie. Wypuściłaś powietrze z ust i położyłaś dłoń na jego kolanie. On szybko ją strzepnął, po czym dałaś sobie spokój z różnymi ruchami.
- Zayn... - zaczęłaś.
- Daj sobie spokój. Ja wszystko wiem. - Popatrzył się w środek kieliszka.
- Ty nic nie wiesz... - szepnęłaś.
- Jak to nic?! Jak to nic?! - Gwałtownie się podniósł - Nie odwzajemniasz moich uczuć! Proste! - Widziałaś złość w jego oczach - A ja się tak starałem... Byłem zwyczajnym idiotą! Głupkiem, tępakiem cymbałem...!
- Jaki Ty jesteś uparty! - Wstałaś, strącając butelkę z winem, rozbijając ją na podłodze. - Dlaczego nie pozwalasz mi dojść do żadnego słowa?! - Również wybuchłaś furią.
- Jak to nie?! Dałem to milczałaś! - Chodził po całym pomieszczeniu.
- Nie możesz, matole, zrozumieć tego, że nie zawsze każdy odpowie od razu?! - Popukałaś się w czoło.
- Po prostu powiedz mi prosto w twarz, że nigdy nie będziesz moja, to nie będę robił z siebie błazna! - Jego złość nabierała siły i wyładował ją strącając lampę.
- Z Tobą jest gorzej niż z dzieckiem! - westchnęłaś głośno i nie dokończyłaś zdania.
- Czyli jednak uważasz, że jestem dzieckiem?!
  Uderzyłaś go w twarz, pod wpływem emocji, a on, mimo tego, podszedł do Ciebie bliżej, uderzając pięścią w szafkę.
- Nie możesz zauważyć, że zależy mi na Tobie?! Nie byłabym tu teraz gdyby było inaczej?
Odwróciłaś się, chcąc odejść.
- Kochasz mnie? - Złapał Cię za rękę i przyciągnął, patrząc w oczy.
- Daj mi spokój! - warknęłaś, strącając kolejną szklaną rzecz.
-Kochasz mnie czy nie?! - krzyknął, ciągnąc Cię brutalnie do kuchni i zwalając wszystkie naczynia ze stołu, po czym posadził Cię na meblu.
-Kocham Cię, kompletny kretynie!
 Nie czekając długo, gwałtownie wpił się Twoje wargi.
Wplotłaś dłonie w jego kruczoczarne włosy, postawione na żel, a on, bez żadnej delikatności, położył Cię na stole. Pochylił się razem z Tobą, bo przeniosłaś jedną rękę na jego kark. Pocałunkami przeniósł się na szyję, na co Ty mruczałaś.
Siłą podniósł się i agresywnie pociągnął Cię za sobą. Chwycił Twoją twarz w swoje dłonie i znów złączył wasze usta w pocałunku. Miotaliście się po całej kuchni, obijając się o szafki, lodówkę i inne meble.
Przywarł całym ciałem do Ciebie, a Ty zaparłaś się o ścianę, koło blatu. Rozerwałaś jego koszulę, ukazując jego wyrzeźbioną klatę. Przejechałaś po niej paznokciem, po czym popchnęłaś chłopaka na przeciwną ścianę. Między wami nie było żadnej przestrzeni.
Zayn uniósł Cię za biodra, sadzając na blacie. Wasze usta nie odrywały się od siebie. Przygryzaliście sobie wzajemnie wargi oraz muskaliście je waszymi językami. Ręka chłopaka przejechała po Twojej nodze, odsłaniając większą część uda i podwijając spódnicę. Szarpnęłaś kark nastolatka i przybliżyłaś go bliżej Siebie. Owinęłaś go nogami w pasie, a on przeniósł Cię do salonu, kładąc na podłodze przy drzwiach tarasowych. Rozpiął zamek Twojej spódniczki i szybko się jej pozbył. Zsunęłaś z jego ramion zepsutą koszulę i ścisnęłaś jego krocze. Chłopak jęknął Ci do ust, a Ty uśmiechnęłaś się. Odpięłaś pasek od jego ciasnych spodni, a on subtelnie rozpinał Twoją białą, prześwitującą koszulę, ukazując Twoje duże piersi.
Oboje wstaliście i zsunęłaś jego spodnie do kostek. Staliście przed sobą w samej bieliźnie, zadyszani i pełni pożądania. Pragnęliście siebie, właśnie teraz.
- Jesteś osłem! - powiedziałaś, a on przyciągnął Cię do siebie.
Dziewiętnastolatek położył się na podłodze, a Ty klęczałaś nad nim, muskając jego twarz, szyję, obojczyki, brzuch i żebra. Wodziłaś językiem po całej powierzchni.  Chłopak odpiął Ci stanik i Twoje piersi zostały bez żadnego okrycia.
Wasze role odwróciły się i teraz Malik górował. Bawiłaś się jego sprzętem przez cienki materiał bokserek.
Był na granicy szaleństwa. Wydobywał z siebie głośnie jęki, wprost do Twoich warg.
Zerwałaś z niego bieliznę i Twoim oczom ukazał się jego kolega w pełnej gotowości. Poruszałaś ręką w górę i w dół. Czułaś, że chłopak dochodzi, więc przerwałaś. Załapał aluzję i ściągnął z Ciebie czerwone majtki. Nałożył na swojego penisa prezerwatywę, którą wyjął ze spodni i bez żadnej gry wstępnej, wbił się w Ciebie.
Jego ruchy najpierw były delikatne i umiarkowane, ale z czasem, kiedy zaczęłaś prosić o więcej i mocniej, wziął to pod uwagę i spełnił Twoją prośbę. Podczas stosunku chłopak bawił się Twoimi piersiami, a Ty wbijałaś mu paznokcie w plecy, zostawiając czerwone ślady.
Robił to coraz szybciej i zbliżał się finał. Czułaś, że on dojdzie pierwszy. Kazałaś mu chwilę poczekać, a później wasze soki mieszały się w Tobie. Byłaś spełniona.
Brunet opadł na Ciebie, próbując unormować oddech. Po chwili położył się obok ciebie, przykrywając was kocem. Położyłaś się plecami do niego, a on objął Cię, przylegając do Ciebie.
- Podobało Ci się? - szepnął, zachrypniętym głosem.
- Bardzo. - subtelnie odpowiedziałaś.
- Jesteś dla mnie najważniejsza i kocham Cię jak nikogo innego. - Namiętnie cmoknął Twoje ramię, a Ty się uśmiechnęłaś. - Teraz już wiesz, że nie jestem jakimś infantylnym dziewiętnastolatkiem?
- Teraz jesteś mężczyzną mojego życia. - odwróciłaś się do niego i czule go pocałowałaś.
Wtuliłaś się w jego ciepły tors i przymknęłaś oczy. Palce chłopaka zataczały kółka na Twoich plecach, a Ty odpłynęłaś w krainę Morfeusza.

Obudziłaś się, w tym samym miejscu, w którym zasnęłaś wczoraj - na podłodze, w salonie. Odwróciłaś się i zobaczyłaś słodko śpiącego Zayna. Przygryzłaś dolną wargę i sięgnęłaś po drugi koc, który leżał na szafie. Owinęłaś się nim i otworzyłaś drzwi na taras. Przekroczyłaś próg i stanęłaś na werandzie. Ciepły wiaterek otulał Twoje nagie ramiona i czułaś się ... spełniona. Wczorajszego wieczora zrozumiałaś, że kochasz go.
Obserwowałaś bawiące się dzieci w ogródku sąsiadów, a ktoś objął Cię w pasie, całując w kark. Zamknęłaś oczy, przechyliłaś głowę i rozkoszowałaś się przyjemnym dreszczem, wywołanym przez usta osiemnastolatka.
- Dzień dobry - szepnął Ci do ucha.
- Dzień dobry. - Odwróciłaś się i wtuliłaś się w jego tors.
- Coś się stało? - zapytał zmartwiony.
- Nie - odrzekłaś rozmarzona - Po prostu jestem szczęśliwa.
- Czy to moja zasługa? - zaśmiał się.
- Oczywiście. W każdym calu. - Uniosłaś głowę i pocałowałaś go.
- Nareszcie razem. - Zacisnął uścisk.
Staliście, wtuleni w siebie, jeszcze z piętnaście minut, do póki nie przerwał wam odgłos przekręcanego klucza w drzwiach. Nie obróciliście się, ale wiedzieliście, że to chłopcy.
- Zayn! [T.I]! Co to ma znaczyć?! - krzyknął zdenerwowany Liam.
Obejmując się, weszliście do salonu. Dopiero teraz zauważyliście stopień demolki: wielka, czerwona plama na dywanie, pozbijane szkło w dwóch pomieszczeniach, potłuczone, porcelanowe figurki, przewrócona wieża, rozrzucone jedzenie w kuchni i wiele innych. Kiedy chłopcy was zobaczyli, uśmiechniętych i szczęśliwych, a przede wszystkim objętych, sami się zaczęli szczerzyć.
- Co to jest? - zapytał Niall, pokazując na zdemolowaną kuchnię.
- Pokłóciliśmy się troszeczkę… - Zayn podrapał się po głowie.
- A później seks na zgodę! - krzyknął Twój stary przyjaciel wraz z Harrym.
Wszyscy się zaśmialiście i cały dzień upłynął waszej szóstce na sprzątaniu zdemolowanego mieszkania. Zayn oczywiście cały czas zagadywał Cię tekstami treści erotycznej lub opowiadał, jaka cudowna byłaś w nocy i to przy chłopakach. Zarumieniłaś się, a on przytulił Cię i powiedział, że jesteś jego oczkiem w głowie. Spojrzeliście sobie w oczy i pocałowaliście się z namiętnością.

Imagin o Zayn'e Wesoły :D

Jest ciepły lipcowy dzień. Postanowiłaś pójść  na plażę popalać się. Dziś prawie cały Londyn robił to co Ty więc na plaży niebyło zbytnio miejsca. Postanowiłaś pójść do MC na shaka 1D. Gdy wchodziłaś do sklepu , wybiegł z niego chłopak w kapturze i 5 shakami w dłoniach. Wpadł on na Ciebię , przewróciliście się oboje i byliście cali w słodkim napoju. Ty leżałaś pod nim i nie wiedziałaś kim on jest. Nagle chłopak zorientował się co przed chwilą zaszło. Wstał szybko i pomógł Ci wstać. Potem zaczoł Cię co chwilę przepraszać , wkońcu wkurzyłaś się na niego i powiedziałaś :
- Uspokuj się człowieku , przeprosiny przyjęte.
- Ok - ey , ale musze Ci wynagrodzić ten wypadek.
- A niby jak chcesz mi to wynagrodzić ?
- Po pierwsze pójdziemy na jakieś zakupy , po drugie gdzieś na kawę , a po trzecie ..... sama zobaczysz. To jak idziemy do centrum ?
- No dobra. - zgodziłaś się. Przeszliście całą galerię za poszukiwaniem odpowiedniej bluzki lecz nic na razie nie znaleźliście. Przechodziliście właśnie koło H&M , spojrzałaś na wystawę i zobaczyłaś t - shirt z 1D. 
- A może kupimy zwykły t - shirt ?
- No jeśli tak chcesz. To gdzie idziemy ?
- Może wejdziemy tu do H&M ?
- OK - weśliście do sklepu i udawałaś , że szukasz jakiegoś ubrania. Chłopak co chwila podawał Ci jakąś bluzkę , a Ty wymyślałaś wymówki , żeby któregoś z nich nie kupić. Gdy podał Ci t - shirt z 1D powiedziałaś :
- O  jaki fajny , może go kupimy.
- Ok pod warunkiem.
- Jakim znowu ?
- Ja płace.
- Niby czemu Ty ?
- Bo prze ze mnie jesteś brudna , a poza tym ...... - i tu w tym momęcie urwał wypowiedź.
- No co ?
- Nie już nic , to co idziemy do kasy ?
- No pewnie. - Po kupieniu upatrzonej przez Ciebię części garderoby poszliście do kawiarni na kawę. Miło Wam się rozmawiało. On wiedział o Tobie praktycznie wszystko , a TY o nim prawie nic. Zbliżała się już 21 więc postanowiłaś wracać do domu. Chłopak nie pozwolił Ci samej na powrót do domu więc zgodziłaś się , żeby odprowadził Cię do domu. Gdy byliście pod drzwiami Twojego domu , chłopak powiedział : 
- Dalej chcesz poznać kim naprawde jestem ?
- No pewnie , cały czas na to liczę. - po tych Twoich słowach zdjął kaptur i powiedział :
- Hejka to ja jestem Zayn Malik. - Ty stałaś i nie wiedziałaś co powiedzieć , bo przed Tobą stał Twój idol , wkońcu wydusiłaś z Siebie :
- Czyli cały dzień spendziłam z moim idolem ?
- Tak , to co umuwisz się jeszcze ze mną ?
- Jasne - na pożegnanie przytuliliście się , a Ty poczułaś jak Malik wkłada Ci kartkę do tylnej kieszeni spodni. Jak Zayn sobie poszedł i Ty byłaś w swoim pokoju wyciągnełaś karteczkę od niego , a pisało na niej :
" Jesteś piękną , zabawną , mądrą itd. , a co najważniejsze moją ukochaną. Zadzwoń : (numer telefonu ) 
                                                                                                                     Zayn ♥ "
/Horanowa