
- Już jestem! - krzyknęłaś, przekraczając próg domu. Właśnie wróciłaś z pracy. Pracowałaś w znanej korporacji, jako sekretarka. Byłaś bardzo zła, ponieważ dzisiaj Twój szef zaczął cię podrywać. Olałaś to, a on wyrzucił Cię z pracy. To było bardzo nie fair, ale co możesz poradzić?
Jesteś znajomą chłopców z One Direction. Ludzie poznają cię z odległości kilkuset metrów. Nie zawsze Ci się podoba, ale taki już był Twój los.
Zdjęłaś ze Swoich stóp wysokie szpilki i odetchnęłaś z ulgą, rzuciwszy się na kanapę. Zimna, skórzana sofa delikatnie chłodziła Twoje zmęczone nogi. Zsunęłaś ze swoich ramion ciemną marynarkę i położywszy głowę na poduszce, przymknęłaś oczy. Poczułaś, jak ktoś unosi twoje nogi i kładzie je sobie na kolanach. Duże dłonie jeździły po Twoich łydkach w górę i w dół, aż w końcu zatrzymały się na stopach. Te ręce, które zaczęły masować Twoje obolałe kończyny, poznasz wszędzie. Ból ustępował, a Ty zaczęłaś delikatnie mruczeć.
- Dziękuję Zayn. - otworzyłaś oczy i spojrzałaś na bruneta.
W odpowiedzi wyszczerzył swoje ząbki i podniósł się z miejsca. Złapał Twoje dłonie i pomógł Ci wstać. Nie puszczając Ciebie, zaprowadził Cię do kuchni. Zaskoczył Cię nakryty stół dla dwojga osób. Oprócz nakryć, znajdowało się na nim wino, świece oraz spaghetti. Przechyliłaś głowę w bok i zdałaś sobie sprawę, że Zayn nadal nie puścił Cię, wręcz przeciwnie - mocniej splótł wasze palce.
- Jesteś niesamowity - powiedziałaś, będąc nadal zachwycona.
- Wiem. - Uniósł kąciki ust ku górze, a później zagryzł dolną wargę.
- Skromność to podstawa. - zaśmiałaś się.
Nie czekając dłużej, chłopak odszedł od Ciebie i odsunął krzesło. Wyczekująco spojrzał w twoje oczy, po czym zasiadłaś na miejscu. Nastolatek nałożył Tobie, jak i sobie, jedzenia oraz nalał czerwonego wina do waszych kieliszków. Świece były już zapalone, a oprócz kuchni, w żadnym pomieszczeniu nie paliło się światło. Zayn postarał się i stworzył romantyczną atmosferę. Właśnie, romantyczną...
Wiedziałaś, że podobasz się Zayn’owi, bo Niall Ci o tym powiedział. Od kilku tygodni nie wiesz, jak masz zachowywać się wobec niego, bo sama nie wiesz, co czujesz do dziewiętnastolatka. Wyznawałaś zasadę, że dziewczyna nie powinna być starsza od chłopaka. Nie to co Danielle i Liam. Tancerka jest starsza od niego o pięć lat, a Ty od brązowookiego o trzy. Jesteś o rok starsza od Tomlinsona, bo chodziliście razem do jednej szkoły i byliście bliskimi przyjaciółmi. Z resztą, do tej pory jesteście.
Przeważnie traktowałaś Zayna, z dystansem. Sama nie wiedziałaś dlaczego. Wydawało Ci się, że nie był dość dojrzały. On jest zupełną odmiennością Twojego starego przyjaciela i w porównaniu do niego, nie zachowuje się infantylnie. Malik potrafi dogodzić dziewczynie, co właśnie pokazał teraz. Wszyscy wiedzieliście, że nie zważa na wiek u kobiet, jest flirciarzem i traktuje płeć przeciwną jak zabawki. Ale czy na pewno jest tak w Twoim przypadku?
Zajadaliście się pyszną kolacją, przygotowaną przez niego. Było smaczne, nie zaprzeczysz. Przez cały czas nie zamieniliście żadnego słowa. Siedzieliście i patrzyliście się na siebie. Czułaś, jak chłopak rozbiera Cię wzrokiem. Miałaś na sobie krótką, czarną spódniczkę oraz białą koszulę, spod której prześwitywała twoja koronkowa bielizna. Nie dziwiłaś się mu, miałaś czym się chwalić - szczupła sylwetka, długie, chude nogi, duże piersi oraz zgrabny tyłek - marzenie niejednego faceta.
Dziewiętnastolatek uniósł swój kieliszek w górę, opierając się jednym łokciem o stół. Po chwili zrobiłaś to samo i przybliżyłaś naczynie do lampki wina chłopaka. Uśmiechnął się do ciebie, co odwzajemniłaś.
- Za miły wieczór? - zaproponował toast.
- Za miły wieczór. - powtórzyłaś i styknęliście wasze kieliszki.
Upiłaś łyk czerwonej cieczy i wstałaś od stołu i kusząco kręcąc biodrami, weszłaś do salonu. Było ciemno, więc mulat przyszedł zaraz za tobą, zapalając kolejne świece. Oboje usiedliście na kanapie i rozkoszowaliście się ciszą, panującą między wami.
- Gdzie chłopaki? - spytałaś, napiwszy się wina.
- A czy to ważne? - odpowiedział, nie spuszczając wzroku z twoich oczu.
- No niby nie - zaśmiałaś się. - A kiedy wrócą?
- Nieprędko - zapatrzył się w Ciebie.
Cały czas, mówił tak jakoś tajemniczo. Próbowałaś go rozgryźć, no ale niestety, nie powiodło się to. Dopiłaś lampkę wina i odłożyłaś ją na stół. Zauważyłaś, że piosenkarz patrzy się na Twoje piersi. Zarumieniłaś się i złożyłaś ręce na ich wysokości, żeby je delikatnie zasłonić.
Chłopak momentalnie się ocknął i nalał Ci jeszcze trunku. Podał ci naczynie w dłonie, a ty uroczo mu podziękowałaś.
- Zayn, po co to wszystko? - zapytałaś, nie mogąc odgadnąć, o co mu chodzi.
- Zwykły wieczór - popatrzył na zegar ścienny - Chodź. - Wstał i pociągnął Cię za rękę. Weszliście po schodach na górę, gdzie skierowaliście się w stronę łazienki. Nastolatek wszedł pierwszy i zapalił kolejne świece. Zachowywał się, jakby nie było prądu w tym domu.
Twoim oczom ukazała się wanna przepełniona wodą z płatkami róż. Również cała łazienka była nimi usłana. W pomieszczeniu unosił się zapach kwiatów. Obejrzałaś się za siebie, lecz mulata już nie było.
Wyszłaś z pomieszczenia i szłaś drogą różaną. Wszytko było takie zaskakujące, niesamowite. Naprawdę postarał się i włożył w to swoje serce. Znalazłaś się pod drzwiami do sypialni Malika. Nie pukając, weszłaś do pokoju, gdzie ujrzałaś łóżko otoczone malutkimi świeczkami, a dookoła znajdowały się różne płatki kolorowych kwiatów. Podeszłaś dalej i nigdzie nie ujrzałaś nastolatka. Podeszłaś do parapetu i popatrzyłaś na niebo, gdzie świeciło tysiące gwiazd.
Poczułaś dłonie na Swoich biodrach. Ze strachu wzdrygnęłaś się. Obejrzałaś się za siebie i zobaczyłaś bruneta, nie wyrażającego żadnych emocji. Byłaś niższa od niego o głowę, więc pochylił się nad Tobą.
- Jak Ci się podoba? - szepnął Ci do ucha.
- Niesamowite! Ale powiedz mi, dlaczego to zrobiłeś? - Delikatnie odsunęłaś się od niego.
- Nawet nie wiesz, jaka jesteś dla mnie ważna... - Zbliżył wasze ciała na niebezpieczną odległość.
- Stop, stop, stop. - Wymsknęłaś się z jego objęć. - Nie powinniśmy...
- Za mało się postarałem? - zapytał z zawodem.
- Nie, to wszystko jest wspaniałe, na prawdę, ale ja ... - Zacięłaś się, a on przerwał Ci:
- Nie tłumacz się! - podniósł głos. - Nie wiem, na co liczyłem! Przecież, w Twoich oczach jestem zwykłym dzieciakiem! - wykrzyczał, patrząc Ci w oczy.
- To nie prawda! - zestresowałaś się, bo nie wiedziałaś, co masz mu powiedzieć.
- A więc jaka jest ta prawda? - wykonał specyficzny ruch palcami, mówiąc ostatni wyraz.
Twój język zaplątał się i nie wiedziałaś, co mam odpowiedzieć. Wyczekiwał Twojej odpowiedzi, lekko tupiąc nogą, a Ty spuściłaś wzrok.
- Tak sądziłem - odpowiedział po chwili ciszy - Kto by się chciał wiązać z jakimś infantylnym chłopaczkiem! On przecież nie ma uczuć, prawda? - wyminął Cię i wyszedł z pokoju.
Opadłaś bezwładnie na podłogę i przeczesałaś swoje rozpuszczone włosy palcami. Oddychałaś głęboko, nie wiedząc, co masz ze sobą zrobić. Co masz zrobić z tą całą sytuacją.
Co w końcu do niego czujesz! [T.I]? Zastanów się!, pomyślałaś sobie.
Przesiedziałaś w pomieszczeniu z dobre pół godziny, po czym doszłaś do pewnego wniosku. Ogarnęłaś swój wygląd i zeszłaś na dół, gdzie zobaczyłaś jego siedzącego na kanapie z lampką wina w dłoni. Patrzył się w jeden punkt, oddychając głęboko. Z daleka mogłaś dostrzec, że płakał. Nie mogłaś uwierzyć, że tak bardzo go zraniłaś. Usiadłaś obok niego na sofie i patrzyłaś, jak pochłania czerwony trunek. Chłopak odsunął się od Ciebie. Wypuściłaś powietrze z ust i położyłaś dłoń na jego kolanie. On szybko ją strzepnął, po czym dałaś sobie spokój z różnymi ruchami.
- Zayn... - zaczęłaś.
- Daj sobie spokój. Ja wszystko wiem. - Popatrzył się w środek kieliszka.
- Ty nic nie wiesz... - szepnęłaś.
- Jak to nic?! Jak to nic?! - Gwałtownie się podniósł - Nie odwzajemniasz moich uczuć! Proste! - Widziałaś złość w jego oczach - A ja się tak starałem... Byłem zwyczajnym idiotą! Głupkiem, tępakiem cymbałem...!
- Jaki Ty jesteś uparty! - Wstałaś, strącając butelkę z winem, rozbijając ją na podłodze. - Dlaczego nie pozwalasz mi dojść do żadnego słowa?! - Również wybuchłaś furią.
- Jak to nie?! Dałem to milczałaś! - Chodził po całym pomieszczeniu.
- Nie możesz, matole, zrozumieć tego, że nie zawsze każdy odpowie od razu?! - Popukałaś się w czoło.
- Po prostu powiedz mi prosto w twarz, że nigdy nie będziesz moja, to nie będę robił z siebie błazna! - Jego złość nabierała siły i wyładował ją strącając lampę.
- Z Tobą jest gorzej niż z dzieckiem! - westchnęłaś głośno i nie dokończyłaś zdania.
- Czyli jednak uważasz, że jestem dzieckiem?!
Uderzyłaś go w twarz, pod wpływem emocji, a on, mimo tego, podszedł do Ciebie bliżej, uderzając pięścią w szafkę.
- Nie możesz zauważyć, że zależy mi na Tobie?! Nie byłabym tu teraz gdyby było inaczej?
Odwróciłaś się, chcąc odejść.
- Kochasz mnie? - Złapał Cię za rękę i przyciągnął, patrząc w oczy.
- Daj mi spokój! - warknęłaś, strącając kolejną szklaną rzecz.
-Kochasz mnie czy nie?! - krzyknął, ciągnąc Cię brutalnie do kuchni i zwalając wszystkie naczynia ze stołu, po czym posadził Cię na meblu.
-Kocham Cię, kompletny kretynie!
Nie czekając długo, gwałtownie wpił się Twoje wargi.
Wplotłaś dłonie w jego kruczoczarne włosy, postawione na żel, a on, bez żadnej delikatności, położył Cię na stole. Pochylił się razem z Tobą, bo przeniosłaś jedną rękę na jego kark. Pocałunkami przeniósł się na szyję, na co Ty mruczałaś.
Siłą podniósł się i agresywnie pociągnął Cię za sobą. Chwycił Twoją twarz w swoje dłonie i znów złączył wasze usta w pocałunku. Miotaliście się po całej kuchni, obijając się o szafki, lodówkę i inne meble.
Przywarł całym ciałem do Ciebie, a Ty zaparłaś się o ścianę, koło blatu. Rozerwałaś jego koszulę, ukazując jego wyrzeźbioną klatę. Przejechałaś po niej paznokciem, po czym popchnęłaś chłopaka na przeciwną ścianę. Między wami nie było żadnej przestrzeni.
Zayn uniósł Cię za biodra, sadzając na blacie. Wasze usta nie odrywały się od siebie. Przygryzaliście sobie wzajemnie wargi oraz muskaliście je waszymi językami. Ręka chłopaka przejechała po Twojej nodze, odsłaniając większą część uda i podwijając spódnicę. Szarpnęłaś kark nastolatka i przybliżyłaś go bliżej Siebie. Owinęłaś go nogami w pasie, a on przeniósł Cię do salonu, kładąc na podłodze przy drzwiach tarasowych. Rozpiął zamek Twojej spódniczki i szybko się jej pozbył. Zsunęłaś z jego ramion zepsutą koszulę i ścisnęłaś jego krocze. Chłopak jęknął Ci do ust, a Ty uśmiechnęłaś się. Odpięłaś pasek od jego ciasnych spodni, a on subtelnie rozpinał Twoją białą, prześwitującą koszulę, ukazując Twoje duże piersi.
Oboje wstaliście i zsunęłaś jego spodnie do kostek. Staliście przed sobą w samej bieliźnie, zadyszani i pełni pożądania. Pragnęliście siebie, właśnie teraz.
- Jesteś osłem! - powiedziałaś, a on przyciągnął Cię do siebie.
Dziewiętnastolatek położył się na podłodze, a Ty klęczałaś nad nim, muskając jego twarz, szyję, obojczyki, brzuch i żebra. Wodziłaś językiem po całej powierzchni. Chłopak odpiął Ci stanik i Twoje piersi zostały bez żadnego okrycia.
Wasze role odwróciły się i teraz Malik górował. Bawiłaś się jego sprzętem przez cienki materiał bokserek.
Był na granicy szaleństwa. Wydobywał z siebie głośnie jęki, wprost do Twoich warg.
Zerwałaś z niego bieliznę i Twoim oczom ukazał się jego kolega w pełnej gotowości. Poruszałaś ręką w górę i w dół. Czułaś, że chłopak dochodzi, więc przerwałaś. Załapał aluzję i ściągnął z Ciebie czerwone majtki. Nałożył na swojego penisa prezerwatywę, którą wyjął ze spodni i bez żadnej gry wstępnej, wbił się w Ciebie.
Jego ruchy najpierw były delikatne i umiarkowane, ale z czasem, kiedy zaczęłaś prosić o więcej i mocniej, wziął to pod uwagę i spełnił Twoją prośbę. Podczas stosunku chłopak bawił się Twoimi piersiami, a Ty wbijałaś mu paznokcie w plecy, zostawiając czerwone ślady.
Robił to coraz szybciej i zbliżał się finał. Czułaś, że on dojdzie pierwszy. Kazałaś mu chwilę poczekać, a później wasze soki mieszały się w Tobie. Byłaś spełniona.
Brunet opadł na Ciebie, próbując unormować oddech. Po chwili położył się obok ciebie, przykrywając was kocem. Położyłaś się plecami do niego, a on objął Cię, przylegając do Ciebie.
- Podobało Ci się? - szepnął, zachrypniętym głosem.
- Bardzo. - subtelnie odpowiedziałaś.
- Jesteś dla mnie najważniejsza i kocham Cię jak nikogo innego. - Namiętnie cmoknął Twoje ramię, a Ty się uśmiechnęłaś. - Teraz już wiesz, że nie jestem jakimś infantylnym dziewiętnastolatkiem?
- Teraz jesteś mężczyzną mojego życia. - odwróciłaś się do niego i czule go pocałowałaś.
Wtuliłaś się w jego ciepły tors i przymknęłaś oczy. Palce chłopaka zataczały kółka na Twoich plecach, a Ty odpłynęłaś w krainę Morfeusza.
Obudziłaś się, w tym samym miejscu, w którym zasnęłaś wczoraj - na podłodze, w salonie. Odwróciłaś się i zobaczyłaś słodko śpiącego Zayna. Przygryzłaś dolną wargę i sięgnęłaś po drugi koc, który leżał na szafie. Owinęłaś się nim i otworzyłaś drzwi na taras. Przekroczyłaś próg i stanęłaś na werandzie. Ciepły wiaterek otulał Twoje nagie ramiona i czułaś się ... spełniona. Wczorajszego wieczora zrozumiałaś, że kochasz go.
Obserwowałaś bawiące się dzieci w ogródku sąsiadów, a ktoś objął Cię w pasie, całując w kark. Zamknęłaś oczy, przechyliłaś głowę i rozkoszowałaś się przyjemnym dreszczem, wywołanym przez usta osiemnastolatka.
- Dzień dobry - szepnął Ci do ucha.
- Dzień dobry. - Odwróciłaś się i wtuliłaś się w jego tors.
- Coś się stało? - zapytał zmartwiony.
- Nie - odrzekłaś rozmarzona - Po prostu jestem szczęśliwa.
- Czy to moja zasługa? - zaśmiał się.
- Oczywiście. W każdym calu. - Uniosłaś głowę i pocałowałaś go.
- Nareszcie razem. - Zacisnął uścisk.
Staliście, wtuleni w siebie, jeszcze z piętnaście minut, do póki nie przerwał wam odgłos przekręcanego klucza w drzwiach. Nie obróciliście się, ale wiedzieliście, że to chłopcy.
- Zayn! [T.I]! Co to ma znaczyć?! - krzyknął zdenerwowany Liam.
Obejmując się, weszliście do salonu. Dopiero teraz zauważyliście stopień demolki: wielka, czerwona plama na dywanie, pozbijane szkło w dwóch pomieszczeniach, potłuczone, porcelanowe figurki, przewrócona wieża, rozrzucone jedzenie w kuchni i wiele innych. Kiedy chłopcy was zobaczyli, uśmiechniętych i szczęśliwych, a przede wszystkim objętych, sami się zaczęli szczerzyć.
- Co to jest? - zapytał Niall, pokazując na zdemolowaną kuchnię.
- Pokłóciliśmy się troszeczkę… - Zayn podrapał się po głowie.
- A później seks na zgodę! - krzyknął Twój stary przyjaciel wraz z Harrym.
Wszyscy się zaśmialiście i cały dzień upłynął waszej szóstce na sprzątaniu zdemolowanego mieszkania. Zayn oczywiście cały czas zagadywał Cię tekstami treści erotycznej lub opowiadał, jaka cudowna byłaś w nocy i to przy chłopakach. Zarumieniłaś się, a on przytulił Cię i powiedział, że jesteś jego oczkiem w głowie. Spojrzeliście sobie w oczy i pocałowaliście się z namiętnością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz