wtorek, 12 lutego 2013

Imagin o Larry'm


Imagin o Larry'm +18
Historia opowiedziana zostanie oczami Harry'ego.
Gnałem przez miasto moim białym Porshe śpiesząc się do Louis'a. Byłem przerażony...dokładnie pięć minut temu dostałem od niego SMS-a "Potrzebuję Cię Loczek.
Przyjedź...Błagam". Tyle wystarczyło abym pożegnał się z rodziną i ruszył do mojego przyjaciela. W końcu dotarłem pod jednorodzinny domek Louis'a. Wysiadłem ze swojego samochodu. Jako, że Tomlinson uważał mnie za najlepszego przyjaciela miałem klucz do drzwi, więc szybko otworzyłem je i zacząłem szukać Lou. Nie było go
w salonie, nie było go w ogóle na pierwszym piętrze. Pobiegłem na górę i zastałem go w sypialni. Leżał skulony pod kołdrą i tępo wpatrywał się w ścianę.
HARRY: Tommo...Co ci jest?
Nic nie odpowiedział, nawet się nie ruszył...Bolało mnie to. Bolało patrzeć na swojego przyjaciela, który jest w takim stanie. Jego włosy nie były ułożone, chociaż BooBear zawsze o to dbał, a jego oczy były całe czerwone od łez. Klęknąłem przy łóżku i wpatrywałem się na mojego przyjaciela, a raczej jego wrak.
HARRY: Co ci jest BooBear?
Załkał cicho. Powiedział coś, ale nic nie usłyszałem, bo powiedział to cicho, łamliwym głosem.
HARRY: Co? Lou nic nie słyszę...
LOUIS: El...
HARRY: Co El?
LOUIS: O-ona...rzuciła mnie...
Zamarłem. Lubiłem Eleanor, a Louis ją kochał...Myślałem, że to jakieś nieporozumienie...Przecież ona też go kochała...Położyłem dłoń na ręce Louis'a.
HARRY: Przykro mi...Mogę coś dla Ciebie zrobić?
LOUIS: ...mnie...
Znowu powiedział tym okropnym głosem.
HARRY: Niedosłyszałem...Możesz powtórzyć?
LOUIS: Pocałuj mnie...
Popatrzył na mnie swoimi zaczerwienionymi oczami...Nigdy nie pocałowałem żadnego chłopaka, a Lou był dla mnie jak brat...Ale potrzebował mojej pomocy...Jeżeli tego chce to to zrobię...Zrobię wszystko, a by ulżyć mu w bólu...Zacząłem się nad nim pochylać. Po chwili moje usta dotknęły jego ust. Byłem zszokowany...Zawsze
uważałem Larry'ego Stylinson'a za wymysł fanek, a teraz gdyby tylko to zobaczyły uznałyby mnie za kłamcę...Nie...Larry nie istnieje, to tylko jeden przyjacielski pocałunek-jednorazowy wybryk. Louis zaczął się podnosić, zaraz potem już siedział na łóżku, a ja klękałem przed nim. Podniosłem się i usiadłem na łóżku nie odrywając od siebie naszych ust. Na swoich wargach poczułem język Louis'a. Nie wiedziałem do czego to zmierza, ale rozchyliłem usta i dałem jego językowi łatwy dostęp do mojego
języka. Po chwili i one się zetknęły. Poczułem rękę Louis'a na mojej piersi. Zaczął rozpinać guziki mojej koszuli. Oderwałem się i popatrzyłem w jego oczy.
HARRY: L-lou...Ja chyba nie wiem do czego to zmierza...
LOUIS: Ja też nie Harreh...ja też nie...
Od nowa zaczął mnie całować i odpinać moją koszule, po chwili leżała ona już przy komodzie. Nie chciałem być mu dłużny, więc ściągnąłem z niego bluzkę. Nagle Tommo oderwał się ode mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy. On powoli się zniżał, pocałował miejsce, gdzie znajduje się serce. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Poczułem jak ręka Louis'a rozpina mój pasek, następnie guzik i rozporek. Chwilę potem byłem bez spodni. Do czego to zmierza? Ja już sam nie wiedziałem, ale nic z tym nie robiłem. Byłem bierny na działania BooBear'a. Pozwalałem mu robić ze mną co tylko chciał. Chciałem ściągnąć spodnie Louis'a, ale nie mogłem poradzić sobie z paskiem, więc Lou się tym zajął, a ja ściągnąłem swoje skarpetki. Zorientowałem się, że roleta nie była opuszczona, więc szybko wstałem i rozejrzałem się. Nikogo całe szczęście nie było. Tommo wstał i położył swoje ręce na moich biodrach.
LOUIS: Kocham Cię Harreh...
HARRY: Ja Ciebie też...
Odparłem. Zaraz potem Loueh dosłownie pchnął mnie na fotel i usiadł mi na kolanach. Nie pierwszy raz widziałem go w samych bokserkach, ale teraz to było coś nowego...Coś podniecającego. Tommo otarł się swoim przyjacielem o mojego, co sprawiło, że nieświadomie jęknąłem. Louis to zauważył i całując mnie specjalnie ruszał się tak, aby nasze penisy się pocierały. Czułem, że moje bokserki zaraz się rozerwą, po prostu moje przyrodzenie tak napęczniało, że potrzebowałbym o rozmiar, albo nawet dwa większą bieliznę. Zwróciłem wzrok w stronę kolegi Lou i miał podobną sytuacje do mojej. Chcąc mu pomóc, ściągnąłem je z niego jednym, szybkim ruchem.
LOUIS: No, no panie Styles...
Mówił ściągając moje majtki.
LOUIS: Jest pan szybki...
Pocałował mi szyję. Zaraz potem doszło do mnie, że jestem nagi w pokoju mojego najlepszego przyjaciela, śmieszne jest jeszcze to, że on równie nagi siedzi na moich kolanach całując mnie. A najlepsze jest to, że nam obu się to podoba. Louis nagle wstał i poszedł do komody.
HARRY: Coś się stało?
Loueh nic nie odpowiadał, więc wstałem, ale on zaraz potem odwrócił się z lubrykantem w dłoni. Trochę się przeraziłem, ale udawałem spokojnego.
HARRY: Aż się boje co ty jeszcze trzymasz w szufladach.
Podszedłem do niego i pocałowałem w szyję, na co BooBear mruknął.
HARRY: Mrrau...Lubię kotki.
Pocałowałem go w usta. Tommo oderwał się ode mnie.
LOUIS: Kto pierwszy?
Popatrzył na tubkę z durex'a w swojej dłoni.
HARRY: Ja mogę...
LOUIS: Jeżeli nie chcesz to powiedz...
HARRY: Żartujesz? Dawaj!
Podał mi lubrykant, a nam położył się na łóżku. Usiadłem przed Louis'em i wycisnąłem sobie trochę na dłoń. Przyznam...byłem trochę, a nawet bardzo skrępowany. Ale odważyłem się. Wziąłem penisa Lou do ręki i pieściłem go jednocześnie pokrywając mazią. Louis jękał co jakiś czas. W końcu postanowiłem wziąć go do buzi. Robiłem wolne
lecz zdecydowane ruchy, a Tomlinson jęczał bez przerw. Widziałem, że Lou się to podoba więc przyśpieszyłem ruchy. Jęczał coraz głośniej, parę sekund później buzię przepełnioną miałem jego płynem.
LOUIS: Teraz ja
Wyciągnął przed siebie rękę, a ja podałem mu lubrykant. Położyłem się tam gdzie wcześniej leżał Tommo i właściwie nie wiedziałem czego się spodziewać. Nigdy nie uprawiałem seksu oralnego...aż do dziś i to jeszcze z chłopakiem. Pięknie...Nagle przeszedł mnie dreszcz. Zimne ręce BooBear'a pieściły mojego penisa po to aby zaraz
mógł wziąć go do buzi. Na początku nie wiedziałem co robić, ale dotarło do mnie, że to strasznie przyjemne. Przyznam się...Uprawiałem seks już wiele razy, ale z żadną dziewczyną nie było mi tak dobrze jak z Louis'em. To znaczy, że jestem gejem, albo bi? Sam już nie wiedziałem...Złapałem za włosy Lou i jęczałem tak, że ludzie na ulicy na pewno mnie słyszeli. Trudno...Niech się domyślają co się tu dzieje...Chwilę później, tak samo jak Tommo wcześniej, spuściłem się do jego ust. Loueh oderwał
się ode mnie, popatrzył mi w oczy i znacząco oblizał usta. Zaraz potem namiętnie się całowaliśmy.
HARRY: Głupio przyznać...ale to jest wspaniałe...
Powiedziałem nie odrywając się od niego.
LOUIS: A najlepsze jeszcze przed nami.
Oderwałem się od niego i popatrzyłem na niego moim przerażonym wyrazem twarzy.
HARRY: J-ja nie jestem pewien
LOUIS: Będzie dobrze Loczuś...Ja też nigdy tego nie robiłem. Kto idzie na dół?
HARRY: Boję się BooBear...Mogę iść, ale wiem, że to będzie bolało...czytałem o tym...
LOUIS: Czytasz o seksie homoseksualistów?
HARRY: Ciekawość to moja wrodzona cecha
LOUIS: Nie marudź tylko się kładź...
HARRY: A w jaki sposób?
LOUIS: Jak chcesz...Ja się dopasuje...
Zastanawiałem się jak będzie mniej bolało...Klęknąłem tyłem do Lou i ścisnąłem dłońmi poduszkę. Chwilę potem poczułem w sobie palca Louis'a. Krzyknąłem z bólu, a Tommo przestał nim ruszać.
LOUIS: Przestać?
HARRY: Nie
Powiedziałem ściskając poduszkę coraz mocniej. Zaraz potem dołączył drugi palec, a potem trzeci. Myślałem, że zaraz rozerwie mnie od środka. Krzyczałem i piszczałem, ale nie pozwalałem BooBear'owi przestawać. Tommo wyciągnął palce.
HARRY: Już sko...Aaaaa
Tomlinson włożył swojego przyjaciela. To bolało sto razy mocniej. Loueh poruszał się, jednocześnie całując mnie po szyi, abym się rozluźnił. Nagle drzwi otworzyły się i stanęła w nich Eleanor.
ELEANOR: Lou, wybaczam ci...
Odwróciła się i zobaczyła nas w jednoznacznej sytuacji...Louis wyciągnął ze mnie swojego penisa i nie wiedział co dalej zrobić...
LOUIS: E-el ja...Wyjdź stąd...Ja ci nie wybaczam...Spadaj...
Ona zaczęła płakać i wybiegła.
HARRY: I co teraz?
LOUIS: Dokończymy to co nam przerwano...
Znowu poczułem w sobie jego kolegę. Po jakimś czasie skończyliśmy i wycięczeni padliśmy na łóżko wtuleni w siebie.
HARRY: Co teraz będzie?
LOUIS: Zależy...
HARRY: Od czego?
LOUIS: Czy chcesz ze mną być...
HARRY: Larry Stylinson is real?
LOUIS: Jeśli chcesz to oczywiście...Kocham Cię Harreh...
HARRY: Ja ciebie też...
Leżeliśmy obdarowywując siebie czułymi pocałunkami...



Napisałam to moja koleżanka jest adminką na Facebooku który nazywa się : "5 chłopców a moje życie obróciło się o 180 stopni" ona podpisuje się /Lyons

2 komentarze: